22 września, 2011

New Star Soccer 5 - recenzja na gejm.net


Postanowiłem powalczyć o miejsce w redakcji Gejm.net. Na forum, gdzie odbywa się rekrutacja podesłałem recenzję New Star Soccer 5. Wyszedłem z założenia, że nawet, jeśli odmówią, fajnie będzie spróbować opisać coś, co nie jest RPGiem i przeznaczonego nie na blog. Wyszło niemal tysiąc słów, bo jestem mocno zawiedziony piątym nssesem. Seria ta na nowo rozpaliła we mnie emocje związane z symulowanym futbolem. Grając kilka lat temu w "trójkę" czułem się, jakbym pierwszy raz grał w Fifę '97, czy Actua Soccer. Innymi słowy, radowałem się jak dziecko na widok grzechotki. Część piąta to zdecydowany krok w tył; regres, przez który serce mi krwawi. Simon Read zamiast rozwijać to co było dobre w poprzednich wersjach, upraszcza je lub usuwa, w teorii po to, by zachęcić casuali do wypróbowania. Przypomina mi to sytuację z Ion Storm i sequelem do Deus Exa.

We wspomnianej recenzji piszę takie rzeczy, jak:

"nie jest to kariera piłkarska, o jakiej się śni mając trzynaście lat, jak gra jest reklamowana. Bardziej przypomina symulator Samuela Eto'o, czy też mówiąc mniej konkretnie - diwy boiskowej. W poprzednich częściach możliwe było prowadzenie swojej kariery wedle uznania. W "piątce" albo gramy celebrytą, albo uczymy się żyć z różnymi karami za odejście od wzoru."

oraz:

"Gdy osiągnąłem ten poziom wtajemniczenia, w którym strzelałem 8 goli na mecz, czułem się, jakby ktoś wytłumaczył mi sztuczkę magiczną. Od tamtego momentu zmieniło się moje podejście do rozgrywki. Mam pewność zwycięstwa i dobrego wyniku. Jest to przyjemne uczucie progresji, w porównaniu ze startem, ale pomimo tego, czułem się nieco zawiedziony."

Nie jest to zła gra. Po prostu za mało wprowadzono zmian, w stosunku do poprzedniczek.

I zwiastun na koniec, który swoim urokiem zachęca do spróbowania:

Brak komentarzy: