10 września, 2011

Deus Ex: Human Revolution i ja.



Lubię Deus Ex: Human Revolution.
Nawet nie wiecie, jaka to gigantyczna ulga móc napisać te słowa. Po Invisible War, mało kto spodziewał się powrotu tej serii i to w takim stylu. Oczywiście, Bunt Ludzkości nie jest bez wad. Pomysł, aby umieścić bossów, bez żadnej możliwości interakcji z nimi, prócz walki, jest równie dobry, co inwestowanie na giełdzie na podstawie horoskopu. Reakcje współpracowników Jensena na jego poczynania mogłyby być bardziej rozwinięte. I nie jestem fanem końcówki.
Ale możliwość ponownego zagubienia się w futurystycznym świecie globalnych konspiracji, który zachęca do eksperymentowania i czerpie garściami z legendarnego pierwowzoru, jest tak fantastycznym przeżyciem, że wady te bledną.
Dla JRK’s RPGs napisałem prawie 1500 słów o plusach i minusach nowego Deus Ex. Wczoraj doczekał się publikacji. Piszę takie rzeczy, jak:

„Jednakże żadne z powyższych nie pasowało do mojego stylu gry. Mój Adam Jensen był hakerem – pacyfistą. Największą krzywdą, jaką mógł zrobić adwersarzowi, to włam na konto i przeczytanie maili. Mogłem schować się w szybie wentylacyjnym, ale gdzie w tym zabawa? Po jakimś czasie odkryłem, że da się zablokować obydwa wejścia za pomocą automatów z oranżadą, tym samym zupełnie unikając walki. Na samo wspomnienie morda mi się cieszy.”

Ponadto, w jednym ze zdań w recenzji, umieściłem obok siebie słowa:  „jedenastego”, „września”, „Deus” oraz „Ex”. Swoją drogą ciekawe, że Dżej wyjeżdża to bunt się pojawia.

Ekipa odpowiedzialna za Human Revolution - Eidos Montreal – w planach ma też reaktywację serii Thief. Po ich wysiłkach związanych z DX, jestem jak najlepszej myśli.

I dwa zwiastuny poniżej, z którego jeden zyskał sławę w Internecie, jako najlepszego rzecz EVAR!!!



Brak komentarzy: