25 lutego, 2009

Kroniki 2. "Bóg obiecuje podsumowania po śmierci. My je dajemy za życia."

Na wstępie rzec chciałem, że SingStar na trzeźwo jest kupą gówna, ale po kilku głębszych staje się niezastąpionym narzędziem rozrywki i źródłem wielu radości na każdej imprezie ;)
Tak więc wódka się lała; wycie, w tym moje, do SingStara wypełniło ściany; znajomy obsesyjnie chciał puścić niejakie "mikstejpy", jakby od tego zależało nastanie poranka; czyli cacy w sumie.
A teraz kolejne podsumowania, książki tym razem.
Statystycznie rzecz biorąc, typowy przedstawiciel kraju naszego czyta jedną książkę na rok. Innymi słowy, jestem wyjątkowy ;)
Ostatnimi czasy zakończyłem swoja przygodę z:
Sławomir Mrożek. "Słoń i inne opowiadania" - Ogólnie to fajne. Niektóre opowiadania, jak tytułowy "Słoń" na przykład, są znakomite, zdarza się kilka kiepskich, jednakże wszystkie dzielą jedną cechę (poza autorem), otóż twardo siedzą w PRL-owskiej rzeczywistości. Czasem to męczy niezmiernie, ale czasem bawi. Więc tak, polecam, chyba, że ma się wstręt do minionej epoki.
J. G Ballard. "Wieżowiec" - Historia mieszkańców czterdziestopiętrowego budynku, ultranowoczesnego, którzy zaczynają walczyć między sobą o panowanie nad wieżowcem. Chaos, anarchia, gwałty, kanibalizm, regres społeczeństwa, brak dbania o higienę, nie wynoszenie śmieci z domu i inne koszmarne wydarzenia mają miejsce w tejże książce. Naprawdę niezła. Ballard może trochę zbyt minimalistyczne podejście ma do pisania, jego styl opiera się na ogólnikach, przez co raczej trudno wkręcić się przez kilka pierwszych stron w mroczną i ciężką atmosferę jaka panuje w budynku. Później się rozkręca na dobre i aż do samego końca czyta się znakomicie.
Philip Kindred Dick. "Trzy stygmaty Palmera Eldritcha" - "Palmer Eldritch, tajemniczy przemysłowiec, który kilka lat wcześniej wyleciał na Proximę Centauri, wraca ze swojej wyprawy, przywożąc z otchłani kosmosu narkotyk, Chew-Z który - wg samego Eldritcha - jest w stanie zapewnić zażywającemu go życie wieczne. „Bóg obiecuje życie wieczne. My je dajemy” – głosi jego hasło reklamowe. Leo Bulero, dzięki sprzedawaniu Can-D będący dotychczas monopolistą na rynku używek, obawia się że jego dominacja może zostać zachwiana przez nowy produkt. Do rozwiązania zagadki wyznacza swojego zaufanego współpracownika, Barneya Mayersona, który w dalszej części książki musi się zmierzyć nie tylko z konkurencyjną korporacją, ale też z własnymi słabościami i problemami przeszłości." - cytując Wikipedię.
Mistrzostwo. Uzależnienie, telepaci, fałsz rzeczywistości, narkotyczne wizje mieszające się z rozważaniem nad Bogiem. Wszystko co to tygrysy lubią najbardziej.
Kurde no, wiem, że się powtarzam, ale jeśli mowa o dobrym, wciągającym i niezwykłym science-fiction to Dick is your man.
Warren Ellis i Darick Robertson. "Transmetropolitan" - To komiks akurat. W końcu miałem czas, żeby przez wszystkie numery przejść jednym tchem. Zajebiste. Jeden z najlepszych tytułów w dziejach. Spider Jerusalem stał się, obok Cassidy'ego z "Preacher" i Rorschacha z "Watchmen" moją ulubiona postacią komiksową. Kupujcie/Ściągajcie w ciemno. Jak wam się nie spodoba, to oficjalnie możecie nazywać mnie dupkiem i totalnym bezguściem.
A o co w nim kaman? Dziennikarz, to właśnie Jerusalem, tworzy cholernie popularne felietony, w których zagłębia się w zgniliznę, która panuje w mieście, w którym funkcjonuje, nie stroniąc od przekleństw i zawsze pisząc prawdę. Celem inspiracji, oczywiście, bierze dragi, pije hektolitry kawy i czasem napada na ludzi ze swoim wywołującym srakę pistoletem. Całość dzieje się w świecie cyberpunkowym. Sama postać Spidera jest ewidentnie wzorowana na Hunterze S. Thompsonie - autora Las Vegas Parano między innymi.
Muzyczka, którą najlepiej od razu zaliczyć czytając posta, jest taka:
Portishead - Glory Box
Yeah Yeah Yeahs - Maps, Zbychu coś podpowiada, że to wielce kreatywna nazwa dla zespołu.
A jutro pewno gry.

Brak komentarzy: