03 października, 2011

Piosenki - tak; artystów - nie.


Obok swoich milusińskich, ulubieńców i idoli, każdy ma artystów, których nienawidzi. Przez ich muzykę, styl bycia, chamskie zachowanie czy sprzedawanie się mediom. Czasem powodu nie musi być. Wystarczy, że dojrzy się w nich to wewnętrzne fuj.

Poniżej trzynaście kawałków, które lubię od różnych artystów, prezentujących różne style muzyczne, których szczerze i podejrzewam, że z wzajemnością, nienawidzę. Są linki, są teledyski, a na końcu paczka.

To tylko opinia, pamiętajcie.

26 września, 2011

Fallout. Retro? List miłosny? Recenzja?


Cholera wie. Gdy nabrałem ochoty napisać coś o Falloucie dla JRK's RPGs, miałem zamiar zrobić to w formie artykułu. Recenzja, myślałem, jest nie na miejscu, gdyż z tym tytułem się wychowałem. 

Był jednym z pierwszych erpegów, których doświadczyłem. Był to pierwszy tytuł, który przeraził mnie ogromem możliwości i nieliniowością. Często jak zahipnotyzowany patrzyłem na punkcik prezentujący mnie na mapie świata, bojącego się ruszyć z miejsca, ze strachu przed nieznanym. I z niepewności, dokąd powinienem się udać. Wielokrotnie zaczynałem i porzucałem tą grę. Czasem z powodu niezadowolenia z wyborów w rozwoju postaci (Falloutowi zawdzięczam znajomość ze słownictwem typu "budowa" czy "metagaming"), wyborów dotyczących konkretnego zadania czy miasta, a przede wszystkim ze względu na NPCów. Robiłem wszystko, co w mojej mocy, żeby Dogmeat i Ian przetrwali do końca. Nigdy mi się to nie udało. Grając uczciwie, to znaczy.

cdn. niżej.

22 września, 2011

New Star Soccer 5 - recenzja na gejm.net


Postanowiłem powalczyć o miejsce w redakcji Gejm.net. Na forum, gdzie odbywa się rekrutacja podesłałem recenzję New Star Soccer 5. Wyszedłem z założenia, że nawet, jeśli odmówią, fajnie będzie spróbować opisać coś, co nie jest RPGiem i przeznaczonego nie na blog. Wyszło niemal tysiąc słów, bo jestem mocno zawiedziony piątym nssesem. Seria ta na nowo rozpaliła we mnie emocje związane z symulowanym futbolem. Grając kilka lat temu w "trójkę" czułem się, jakbym pierwszy raz grał w Fifę '97, czy Actua Soccer. Innymi słowy, radowałem się jak dziecko na widok grzechotki. Część piąta to zdecydowany krok w tył; regres, przez który serce mi krwawi. Simon Read zamiast rozwijać to co było dobre w poprzednich wersjach, upraszcza je lub usuwa, w teorii po to, by zachęcić casuali do wypróbowania. Przypomina mi to sytuację z Ion Storm i sequelem do Deus Exa.

We wspomnianej recenzji piszę takie rzeczy, jak:

18 września, 2011

Negocjator.


Handlem się zajmowałem. Przez ostatnie pięć miesięcy szykowaliśmy mieszkanie pod wynajem, w końcu nadszedł dzień szukania klienteli. Od początku było wiadomo, że rodzice namaszczą mnie na ich przedstawiciela handlowego. Nie dopuszczałem tego do myśli przez grubo pięć miesięcy, ale ostatnie wydarzenia zmusiły mnie do zaakceptowania tego stanu rzeczy. Poniżej urzekająca historia nadająca się do Ewy Drzyzgi.

13 września, 2011

Ustka - Osobista nemezis i pożegnania.

Witam, witam wszystkich zainteresowanych. Zbliżcie się. Ok, nie przejmujcie się tym stosem drewna, po prostu siadnijcie se wokół niego. Może być brudnawo, wiem, nie przejmujcie się. Proszę usiąść, tak, jasne, po wszystkim będą kiełbaski, pamiętaliście żeby przynieść własne trunki? Dobra, pozwólcie mi tylko przejść. Tylko rzucę ten notatnik na stos, o tak, i możemy zaczynać. Co? Nie, dym nie będzie rakotwórczy. Chociaż wie pan, nie wiadomo z czego teraz ten papier robią. Proszę zakrywać nos i usta, jakby co. Eeej! Zbychu! Dawaj podpałkę!

Skończmy to wreszcie.


Dzień 12.

12 września, 2011

Ustka - dzikie fale i darcie ryja.

Jak pies, siedzę i pilnuję chałupy. Mateczka, zgodnie z obietnicą, poszła w miasto. Nadzoruję pracę robotników, a raczej jej brak. Mieli rozpocząć zamurowywanie od 7.30, jednakże do tej pory mnie nie odwiedzili. Przed chwilą złapałem ich herszta na klatce, powiedział: ludzi nie ma, cały pion jest do zrobienia, komplikacje są, wie pan jak to jest, nie wiem czy dziś do pana zdążymy. Bezproduktywnie siedzę zatem, czekając na roboli.

Dzień 10.

11 września, 2011

Ustka - kamienie i czarne zęby.


Żeby nie siedzieć w gruzie, poszedłem na spacer do Łazienek. W samo południe, gdy słońce grzało najmocniej, odbył się koncert chopinowski. Nie wiem, jak nazywał się pianista, ale kobieta siedząca koło mnie zażartowała, że rymuje się z penisem. Nigdy nie miałem cierpliwości do Chopina. Kojarzy mi się z przesadą, patriotyzmem na pokaz i językiem polskim. Jedyne pozytywne powiązania to Dzień Świra i Chopin. New Romantic (nigdy nie przyjdzie mi tego choćby przejrzeć, ale podobał mi się koncept). Powodem, dlaczego Chopina nie potrafię słuchać jest edukacja. Miałem posraną na punkcie patriotyzmu babę od polskiego, przez której nadmierny entuzjazm, mam niechęć do symboli naszej kultury. Wycieczka do Łazienek była zatem okazją do przełamania się.

Było lepiej niż zakładałem. Chopin był miły dla ucha, szczególnie Nokturny podpasowały. Nawet postanowiłem zdobyć składankę "Best of", czy "Golden Hits", gdy będzie okazja.

Dzień 8.