06 października, 2010

Łupieżca grobowców.

Przeglądałem sobie niedawno Allegro z nudów, w poszukiwaniu aukcji, na których laicy wystawiają za grosze wartościowe tytuły. Jak zazwyczaj, zarzuciłem swe sieci na RPG i przygodówki. Ktoś przez przypadek, choć równie dobrze można to uznać za akt boży, umieścił Tomb Raider: Underworld w kategorii RPG, od złotówki BCM!!!!!111 STAN IDEAŁ!!!!!111. W ten oto sposób myśliwy stał się ofiarą. Tak mocno zależało mi na zdobyciu najnowszej przygody Lary Croft*, że biłem się o ten tytuł 2 lub 3 dni, aż do momentu, gdy aukcja zyskała zawrotną cenę 12 zł. Wyczekałem w napięciu do jej zakończenia i zwyciężyłem. Dzień był mój. W końcu wrócę z wirtualnego świata z tarczą, a nie na niej.

Potem zdałem sobie sprawę z tego, że muszę zapłacić.

26 września, 2010

Interpol.

Dawno nie pisałem o muzyce. Jakiś czas temu uznałem, że nie warto marnować śliny lub męczyć klawiszy, aby opisywać dźwięki. Nasza generacja ma ten komfort, że zawsze jest youtube, wrzuta i inne serwisy, dzięki którym nie trzeba, a nawet nie wypada, polegać na czyiś rekomendacjach. Najlepiej przekonać się samemu. Wyjątek postanowiłem zrobić dla Interpolu, dla którego równie dobrze mógłbym opuścić rodzinę (jedno słowo od Banksa i już mnie nie ma. W zasadzie żyję na walizkach), a który niedawno po raz kolejny zmienił wytwórnię i nową płytę wydał.

01 września, 2010

Mierz wysoko.

Mnóstwo ludzi zbyt wysoko zawiesza sobie poprzeczkę. Inny powszechny problem jest taki, że wielu brak planu długoterminowego. Są to kwestie, dzięki którym szybko można się wzbogacić. Wystarczy się zastanowić, jak często słyszy się "To jest za trudne", "Nie dam rady!" i "Co teraz?". Stawianie sobie nieosiągalnych celów, brak planowania i praktyki są częstą przyczyną rezygnacji, czy nawet upadku wielu mężczyzn, kobiet i dzieci! W takich chwilach pomaga nam wiara, religia i kościół.

29 sierpnia, 2010

Kiedy wyższy szczebel się nudzi.

Stephen King z zaskoczeniem stwierdził w swoim wielce pomocnym "Jak pisać - pamiętnik rzemieślnika", że ludzie uwielbiają czytać o pracy. Zachęcony tymi słowami pozwolę sobie na opisanie jednej sytuacji, której byłem świadkiem w poprzednim tygodniu w moim zakładzie.

23 sierpnia, 2010

Mądry po szkodzie.

Doświadczenie robi różnicę. Człowiek bez doświadczenia godzi się na byle co, popełnia błędy i nie wie czego może się spodziewać. Ażeby nie owijać w bawełnę - doświadczenie chroni twoją dupę przed gwałtem. Ważna sprawa, szczególnie w branżach powiązanych z własną wesołą twórczością.

Przykładowo, w moim zakładzie praca jaką wykonuję nie jest szanowana. Powód? Bynajmniej nie ze względu na jej nikłą jakość, lecz dlatego bo jest niemal za darmo. Tłumacz przysięgły/biegły bierze za pojedynczy skrawek tekstu jakieś dwa razy więcej tego, co ja zarabiam przez cały miesiąc. Czy byłem świadom tego, gdy się zatrudniałem? Skądże. Pracodawca wykorzystał moją naiwność i niewiedzę, dzięki czemu obrabia mi tyłek od prawie dwóch lat.

Nie jestem światowcem, żeby przyrównać tą sytuację do "zachodu", ale wiem, że u nas panuje podejście "za darmo = gówniane". Przyczyna porażki linuxa/open office na polu naszych instytucji. Bo jeśli jesteś fachowcem, z którego zdaniem należy się liczyć to cenisz swój czas. Jak to Joker mówił w Mrocznym Rycerzu: "Jeśli jesteś w czymś dobry, nigdy nie rób tego za darmo".

Jest to proces uświadamiania, który musiałem przejść, czy mi się to podoba czy nie. Coś jak dorastanie albo zdobywanie leweli w rpgach.

Podejście kapitalistyczne, chłodne i cyniczne rządzi rynkiem pracy. Trzeba się dostosować do tej rzeczywistości, próbując zachować choćby mgliste resztki beztroskiego dzieciństwa, żeby nie dołączyć do przesączonych nikotyną i alkoholem korporacyjnego tłuszczu.

19 sierpnia, 2010

Retro: PC romans

Można powiedzieć, że Commodore 64 zajmował się mną, gdy byłem osobą mało poważną. Wtedy, kiedy mój wiek był liczbą jednocyfrową. Ojciec mój, po wykonaniu paru skomplikowanych obliczeń, uznał, że ponieważ jego syn stawia pierwszy krok na drodze do męskości wraz z osiągnięciem 10 roku życia, postanowił schować starego rzęcha do piwnicy i wydać niezłą sumkę na Pentium 75. Pierwszy i ostatni rodzinny PC w moim domu.

16 sierpnia, 2010

Kiedy powiem sobie dość.

Na dobry początek po powrocie z urlopu:

- "Wczoraj widziałem porno z zakonnicami i facetami w czapkach Myszki Miki w rolach głównych."

- "Ale to głębokie, stary. Nie dość, że przedstawia w sposób banalnie prosty i ciekawy relacje między współczesną rozrywką (ukazując jednocześnie jej dziecinność), a tradycją, używając łatwo rozpoznawanych symboli, to jeszcze stanowi dość mocną alegorię dla wrodzonej hipokryzji naszego społeczeństwa."

- "No."

- "I jak ta Myszka Miki? Lepsza od Smurfów?"

- "Całkiem całkiem, choć przez te czapki cała akcja wyglądała dość...niezdarnie. Zakonnice wyglądały na zadowolone."

- "To ładnie."

Autentyczna rozmowa. Jakby się zastanowić, sporo na tematy pornograficzne ostatnio rozmawiam z różnymi ludźmi. Zdecydowanie za dużo. Nie tylko wychodzę na adwokata diabła, ale i na zboczonego dziwaka.