Zbych: Nie łam się stary! Nawet największym facetom w historii ludzkości zdarzało się być odrzuconym przez kobietę.
Ja: Oł ryli?
Zbychu: Ryli, kurwa.
Ja: Jakiś przykład może?
Zbigniew: No mnie niedawno się zdarzyło. Piękna, siedemnastoletnia...
Ja: Ale z tych co byli najwięksi.
Zbig: ...to zabolało, człowieku. Słowa potrafią ranić bardziej niż kamienie.
Ja: Nadwrażliwiec cholerny. To kto na przykład z "największych facetów w historii ludzkości" został odrzucony przez kobietę?
Zbyszek: Eee, zastanówmy się...
JEZUS!
Ja: Jezus?
Zbynio: Jezus.
Ja: Jezus Chrystus był odrzucany przez kobiety.
Zibi: No jasne! Odrzucenie napędzało jego "pasję"! Musiał pokazać im wszystkim, kto tu rządzi!
Ja: Jezu, z kim ja muszę pracować... A dziś na wrzucie znajdziecie: Kolejny hicior z lat 70 - Sly & The Family Stone - Thank You (Falettinme Be Mice Elf Again)
oraz Kill All Hippies Primal Screamu (bodaj z roku 2000)
09 lipca, 2008
08 lipca, 2008
Nieznośna lekkość dnia codziennego.
Wrażenia ze spotkania o którym niżej mowa wyglądają tak: jeden film zaliczony, a następnie kilka godzin rozmowy na każdy temat. Innymi słowy, było fajnie, jednak wątpię, żeby coś z tego wyszło. Brak wczorajszego up'a jest spowodowany jedną prostą rzeczą - absolutnym brakiem jakiejkolwiek akcji w moim życiu. Nic się nie dzieje. Mam nawet wrażenie, że w internecie, który jest ponoć nieskończenie wielki, coś się zacieło i udało mi się zobaczyć wszystko co ma do zaoferowania. W związku z tym, prawdopodobnie zrobię sobię kilka dni przerwy od komputera. Skończę w końcu tego E.A Poe. To ujma na mym honorze, że książkę ledwie 236 stronicową czytam ze dwa miesiące. Poza tym ze wrzutą się pokłóciłem. Ta dziwka zniszczyła mój folder...err, to jest Zbycha folder i teraz jedyna piosenka jaka się tam znajduje to Akhmed. No i to co dziś on proponuje - Morcheeba - Slow Down. Co nie oznacza, że reszta piosenek została usunięta, nadal można je znaleźć na wrzucie, wpisując "coldbeer" w wyszukiwarce. No i ode mnie zabytek z lat 70. Sound Experience - JP Walk.
06 lipca, 2008
Strefa gorąca.
Gorąc i nuda to górujące tematy ostatnich 24 godzin mego życia. Pokończyły się egzaminy, wizji konkretnych na wakacje żadnych, przez wszechobecne, nadmierne ciepło odechcewa mi się robić cokolwiek. Na szczęście dzisiejszego wieczora pojawia się światełko w tunelu - czeka mnie bardzo ważne spotkanie, z przedstawicielką płci przeciwnej w dodatku. Więcej nie powiem, by nie zapeszać. Łisz mi lak. Aha, Zbychu znalazł kawałek tak andergraundowego zespołu, że nawet albumu nie wydali :) jedynie kilka empetrójek w sieci. Oczywiście mowa o Ahkmed - przedstawicielami space rocku (coś jak Kyuss momentami, albo QOTSA) z australii. A pod prysznic Sleeper z coverem utworu Blondie - Atomic.
05 lipca, 2008
Wielki Mistrz G.
Oto geniusz rymów, Wielki Mistrz G (dżi), wchodzi do kawiarni i zamyka drzwi.
Światowiec wielki, że ho ho. Za nim szepczą kelnerki "ten patałach to kto to?"
Wszystkie panie są chętnę, gdy widzą jego grę. O właśnie jedna na jego widok burkneła "ble".
Może robić tu co zechce, niczym sam Bóg! "Nóżki ze stołu, ramolu! Bo wylecisz za próg!" *Grimm ukłania się publiczności* Dziękuję, dziękuję :)
Światowiec wielki, że ho ho. Za nim szepczą kelnerki "ten patałach to kto to?"
Wszystkie panie są chętnę, gdy widzą jego grę. O właśnie jedna na jego widok burkneła "ble".
Może robić tu co zechce, niczym sam Bóg! "Nóżki ze stołu, ramolu! Bo wylecisz za próg!" *Grimm ukłania się publiczności* Dziękuję, dziękuję :)
04 lipca, 2008
Łapanie oddechu.
Ja: Wierzysz w przeznaczenie? Zbych: Znaczy, że cokolwiek zrobimy to dlatego, bo nasze życie zostało już zaplanowane i nic na to nie można poradzić? Ja: No, coś w tym stylu. Zbych: Że wszystko co się dzieje jest celowym, przemyślanym przedsięwzięciem, które trwa od zarania dziejów? Że w tym całym kosmicznym dramacie, w którym rola każdego istnienia jest odgórnie zapisana, wolna wola jest czystą kpiną? Że nie byłeś wpadką rodziców, a zamierzoną ciążą? Zbych: Jasne, czemu by nie? A tak w ogóle to zapieprzam jak dzika świnia po całej Warszawie, żeby zebrać dokumenty dla mej nowej uczelni. Wykańczające. Zaraz znów wychodzę.
03 lipca, 2008
Koszmar abstynenta.
Typowo blogowy styl pisania znów rządzi niestety. Albo też stety. Może tylko mnie denerwuje codzienne składanie raportów o temacie "jak minął dzień". Enyłej, tym razem akurat mam o czym pisać. Kolega Sleeper w komentarzach do poprzedniego wpisu zdradził, że zajebista impreza była. Się pochlało, się pogadało o bzdetach, się popatrzyło jak inni robią z siebie pośmiewisko w SingStarze (dzięki czemu wiem, że istnieją ludzie równie "muzycznie nadwyrężeni" co ja :)). Przez chwilę byłem didżejem, w tym wypadku oznaczało to, iż puszczałem kawałki z wrzuty, w zdecydowanej większości z mojego profilu. Generalnie się podobało, z czego wnioskuję, że jednak dodając takie piosenki jakie dodaję postępuję słusznie. Tak więc, podsumowując, zaiste, było fajnie ;) Skończyło się w okolicach wpół do szóstej. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że musiałem wstać o 10 rano, bo wizytę u lekarza miałem. Obudziłem się, oczywiście, lekko poirytowany i z bolącą głową, ale jakoś dotarłem do przychodni i nawet nie pomyliłem gabinetów! Lekarz stwierdził, że w chwili obecnej nic nie może poradzić na moją dolegliwość (wrastający paznokieć - przyp. red.) ponieważ stan zapalny nawiedził okolice pazura mego, więc najpierw muszę przez tydzień brać antybiotyk i trzymać palec w opatrunku z gazy i sody. Antybiotyk. Wiecie co to oznacza?! Nie mogę pić alkoholu przez cały okrągły tydzień :/ a takie plany już miałem, ech. Na dzisiejszy, piekielnie ciepły dzień proponujemy ze Zbychem przyjemne i opytymistyczne nuty. Zbyszek rekomenduje pochodzący z 2006 roku utwór zespołu Phoenix - One Time Too Many. A ja wrzucam kawałek stworzony 42 lata wcześniej, czyli The Kinks - You Really Got Me. Może jutro jakiś lepszy update będzie, o ile wena wróci ;) EDYCJA: Dostałem się na SGH! How cool is that? :D
01 lipca, 2008
Lord! Why hast thou forsaken me?!
Egzamin z SGH zgodnie z planem, poszedł fatalnie. Wyników jeszcze nie ma, ale skoro na większość pytań dotyczących gospodarki strzelałem, a w części z języka angielskiego nie raz musiałem pomyśleć chwilę co zaznaczyć (głównie przez to, że pytania były tak poukładane, iż w zasadzie każda odpowiedź wydawała sie poprawna) to sądzę, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że sie nie dostanę. Enyłej, fuck it. Najwyżej będę miał pół roku przerwy w nauce. Przyda się, bo w chwili obecnej aż głowa mnie boli od zakuwania bzdetnych informacji ekonomicznych.
Muzyką ponownie rządzą Bjork z Jamiroquai'em. Dziś uznałem, że nie ma sensu "oszukiwać" i dawać kawałków dobrych, których na chwile obecną nie słucham i w zwiazku z tym zapodaję takie, które nie tylko są wyśmienite, ale i słuchane przeze mnie w chwili obecnej, jak wpisuje te słowa. O właśnie te.
A więc niech nasze moce się połączą! Zbych - Bjork - Hidden Place. Ja - Jamiroquai - Corner Of The Earth.
Tu miał być żart z kapitanem planetą, ale uznałem, że był zbyt żałosny :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)